Wprowadzenie – między światem korporacji a własnym ciałem
Kiedy rozpoczynałam pracę w dużej korporacji, miałam poczucie, że wszystko jest możliwe: kariera, rozwój, ciekawe projekty, podróże służbowe. Nie myślałam jednak o tym, jak bardzo cena, którą płaci ciało za ten styl życia, wpłynie na moją codzienność. Siedziałam godzinami przy komputerze -najpierw przy biurku, później coraz częściej w salach konferencyjnych, a od pewnego momentu w trybie home office. Pracując w ten sposób myszka stała się moim przedłużeniem ręki.
Po kilku miesiącach zauważyłam, że pojawiają się pierwsze sygnały ostrzegawcze. Zaczęło się od lekkiego drętwienia palców -obwiniam za to na stres albo brak snu. Potem pojawił się ból nadgarstków, który budził mnie w nocy. Do tego dochodziło napięcie karku, sztywność barków i pulsujące uczucie zmęczenia w odcinku lędźwiowym. Co ciekawe -mimo że byłam aktywna fizycznie (siłownia, joga raz na jakiś czas), to i tak objawy się nasilały.
Dziś wiem, że to klasyczny obraz pracownika wiedzy XXI wieku. Według danych EU-OSHA nawet 60% Europejczyków w pracy biurowej doświadcza objawów dolegliwości układu mięśniowo-szkieletowego, a najczęściej dotyczą one nadgarstków, szyi i pleców. W badaniach pokazano, że w przypadku zespołu cieśni nadgarstka (CTS) jedną z efektywnych metod wspierających leczenie jest właśnie neuromobilizacja.
Moja osobista droga zaczęła się od fizjoterapeuty, który po krótkiej diagnozie powiedział: „Twoje nerwy są jak kable w zaciśniętym tunelu -musimy je poruszyć, żeby znowu zaczęły działać płynnie”. To zdanie zostało ze mną na długo.
Neuromobilizacja okazała się czymś więcej niż tylko zestawem ćwiczeń. Stała się filozofią pracy z ciałem – łączącą naukę, praktykę fizjoterapeutyczną i uważność znaną z neuro jogi.
Czym właściwie jest neuromobilizacja?
Żeby dobrze zrozumieć neuromobilizację, trzeba przyjrzeć się anatomii. Nerwy w naszym ciele można porównać do kabli elektrycznych – przewodzą impulsy z mózgu do mięśni i z powrotem. Mają swoją izolację (osłonki mielinowe), a dodatkowo otacza je tzw. tkanka okołonerwowa, która pozwala im przesuwać się względem otoczenia.
W czasie ruchu np. gdy wyciągasz rękę po kubek kawy -nerwy lekko się wydłużają i przemieszczają. To mikroruchy, których nie czujesz, ale które są kluczowe dla zdrowia układu nerwowego.
Problem zaczyna się wtedy, gdy ten naturalny ruch zostaje ograniczony:
- przez długotrwałe siedzenie,
- przez powtarzalne, monotonne ruchy (myszka, klawiatura),
- przez mikrourazy,
- przez napięcie mięśniowe wywołane stresem.
Nerw traci swoją „śliskość”. Zamiast swobodnie się przesuwać, zaczyna ocierać się o tkanki, co prowadzi do bólu, drętwienia, a nawet przewlekłych stanów zapalnych.
Neuromobilizacja – czyli „nerve gliding” i „nerve flossing”
- Nerve gliding -to technika, w której delikatnym ruchem powodujemy przesuwanie się nerwu wzdłuż jego przebiegu.
- Nerve flossing -podobna metoda, ale z naprzemiennym rozciąganiem i luzowaniem nerwu, przypominająca przesuwanie nici dentystycznej między zębami.
Badania pokazują, że te techniki poprawiają krążenie nerwowe, zmniejszają objawy bólowe i mogą przyspieszać regenerację. W praktyce oznacza to, że proste ruchy dłoni, szyi czy nóg wykonywane świadomie kilka razy dziennie mogą mieć ogromny wpływ na komfort pracy biurowej.
Co mówią badania – spojrzenie naukowe
Zespół cieśni nadgarstka (CTS)
W badaniu pacjenci wykonywali ćwiczenia neuromobilizacji nerwu pośrodkowego wraz z klasycznym leczeniem (szyna nocna). Wynik: znacząca poprawa funkcji dłoni w porównaniu do samego leczenia konwencjonalnego.
RSI – „mouse arm”
Badania na pracownikach biurowych z dolegliwościami nadgarstków i łokci pokazują, że program obejmujący gliding, ergonomię i ćwiczenia ogólnorozwojowe znacząco poprawiał siłę chwytu i zmniejszał objawy w ciągu kilku tygodni.
Rwa kulszowa
Metaanaliza sugeruje, że neuromobilizacja nerwu kulszowego poprawia zakres ruchu i redukuje ból u pacjentów z rwą kulszową, choć jej efektywność zależy od fazy choroby i techniki wykonania.
Ergonomia i profilaktyka
Badanie na pracownikach biurowych pokazało, że program łączący edukację ergonomiczną i ćwiczenia (w tym gliding) zmniejszył objawy CTS i poprawił jakość pracy.
📌 Wniosek: nauka potwierdza skuteczność neuromobilizacji -ale najlepsze efekty daje ona w połączeniu z innymi strategiami: przerwami, ergonomią, świadomością postawy.
Dlaczego praca biurowa „uszkadza” układ nerwowy?
- Statyczna pozycja -siedząc w jednej pozycji, utrzymujesz mięśnie i nerwy w ciągłym napięciu.
- Powtarzalność -setki kliknięć myszką dziennie prowadzą do mikrourazów.
- Brak kompensacji -ciało nie dostaje okazji do ruchu w innych zakresach.
- Stres -aktywuje układ współczulny, zwiększa napięcie mięśni, zmniejsza przepływ krwi w tkankach.
- Zaniedbanie regeneracji -brak snu i odpoczynku pogłębia dolegliwości.
Tu właśnie neuromobilizacja staje się „hackiem” – pozwala mikro-ruchami odblokować nerwy i przywrócić im naturalny poślizg.
Neuromobilizacja w praktyce – zestaw ćwiczeń biurowych
Każde ćwiczenie wykonujemy powoli w skali odczuć 3/10.
Magister inżynierii chemicznej i procesowej, na co dzień łączy pracę inżyniera jakości z pasją do ruchu, świadomego oddechu i regeneracji. Jest nauczycielem aerial jogi, jogi nidry oraz trenerem ruchu.
Dewiza życiowa: „Cisza jest pełna odpowiedzi.”
